Trening cardio. Bieganie, rower czy inne formy wysiłku?

Opublikowano Umieszczono w kategoriach: Trening
Trening cardio. Bieganie, rower czy inne formy wysiłku?

Cardio ma opinię treningu, który zaczyna się od ambitnego planu, a kończy gorącą dyskusją z własnymi płucami. Tymczasem wcale nie musi oznaczać czterdziestu minut biegu w tempie, przy którym zegarek sportowy wygląda bardziej na urządzenie alarmowe niż pomocnika. Wysiłek wytrzymałościowy można zorganizować na wiele sposobów: biegać, jeździć na rowerze, pływać, maszerować, korzystać z orbitreka, ergometru albo łączyć kilka aktywności w jednym tygodniu. Każda z nich inaczej obciąża mięśnie i stawy, wymaga innej techniki oraz daje trochę inne możliwości sterowania intensywnością. Dlatego pytanie nie powinno brzmieć wyłącznie „które cardio jest najlepsze?”, lecz raczej „które cardio pasuje do mojego organizmu, celu i trybu życia?”. Odpowiedź może być zaskakująco prosta: najlepsza forma ruchu to ta, którą możesz wykonywać regularnie i stopniowo rozwijać bez ciągłego zmuszania się do kolejnej sesji.

Cardio to znacznie więcej niż bieżnia i zadyszka

Pod pojęciem cardio kryje się wysiłek, podczas którego przez dłuższy czas pracują duże grupy mięśni, a układ krążenia oraz oddechowy zwiększają aktywność. Serce pompuje więcej krwi, oddech przyspiesza, mięśnie potrzebują większej ilości tlenu, a organizm przestawia się z trybu codziennego funkcjonowania na wysiłek. Nie oznacza to jednak, że każdy trening powinien prowadzić do skrajnego zmęczenia.

Umiarkowany wysiłek może trwać długo i pozwalać zachować kontrolę oddechu, natomiast intensywniejsze interwały zajmują mniej czasu, lecz wymagają większego zaangażowania. Oba warianty mogą znaleźć miejsce w planie, lecz ich proporcje zależą od doświadczenia i celu.

Jeżeli interesuje Cię trening cardio, nie musisz ograniczać się do jednej dyscypliny. Bieganie może poprawiać kondycję w jednym dniu, rower dać dłuższą pracę w kolejnym, a szybki marsz albo nordic walking pozwolić utrzymać ruch przy niższym obciążeniu mechanicznym. Organizm reaguje na intensywność, czas i częstotliwość, nie na nazwę aktywności wydrukowaną w aplikacji.

Bieganie ma jedną wielką zaletę: prostotę

Buty, odpowiedni strój, kawałek drogi i można ruszać. Bieganie nie wymaga dojazdu na basen, transportowania roweru ani rezerwowania sprzętu. Dla osób mających niewiele czasu ta prostota potrafi mieć ogromne znaczenie.

Trucht oraz spokojny bieg łatwo dopasować do codziennego planu. Możesz wyjść na trzydzieści minut przed pracą, zrobić dłuższą trasę w weekend albo połączyć spokojne odcinki z krótkimi przyspieszeniami. Tempo daje bardzo szeroki zakres intensywności, dlatego biegać mogą zarówno osoby początkujące, jak i zaawansowani sportowcy.

Trzeba jednak pamiętać, że bieg oznacza powtarzalny kontakt stóp z podłożem. Organizm potrzebuje czasu na przystosowanie się do takich obciążeń, szczególnie jeśli wcześniej aktywności było niewiele. Próba przejścia z kanapy do pięciu treningów tygodniowo zwykle nie kończy się sportową przemianą, tylko pytaniem, dlaczego łydki nagle prowadzą własny protest.

Marszobieg pozwala wejść w bieganie spokojniej

Początkujący nie musi od pierwszego dnia biec bez przerwy przez pół godziny. Marszobieg, czyli naprzemienne odcinki spokojnego biegu i marszu, pozwala kontrolować wysiłek oraz stopniowo przyzwyczajać organizm do nowego rodzaju obciążenia.

Możesz zacząć od jednej lub dwóch minut lekkiego truchtu przeplatanych kilkoma minutami marszu. Z czasem wydłużasz fragmenty biegowe, a przerwy stają się krótsze. Dzięki temu układ krążenia pracuje, lecz zmęczenie nie rośnie tak gwałtownie.

Taki sposób dobrze sprawdza się również po dłuższej przerwie. Nie ma sensu próbować natychmiast odtworzyć tempa sprzed kilku lat. Pamięć potrafi przechowywać dawne wyniki bardzo długo, natomiast ścięgna i mięśnie bywają w tej sprawie mniej sentymentalne.

Rower pozwala dłużej pracować bez ciągłego uderzania stopami o podłoże

Jazda na rowerze jest kolejną popularną formą cardio, a jej charakter znacząco różni się od biegania. Ciało nie wykonuje serii lądowań, dlatego wiele osób lepiej toleruje dłuższe sesje właśnie na dwóch kołach.

Intensywność łatwo regulować poprzez tempo, przełożenia oraz profil terenu. Płaska trasa może służyć spokojnej pracy wytrzymałościowej, natomiast kilka podjazdów szybko zwiększa wymagania. Jeśli korzystasz z roweru stacjonarnego, warunki stają się jeszcze bardziej przewidywalne.

Rower daje również możliwość wykonywania długich jednostek. Dwie godziny spokojnej jazdy dla osoby przyzwyczajonej do siodełka mogą być łatwiejsze do zniesienia niż podobny czas biegu. Z drugiej strony pozycja na rowerze wymaga dobrego dopasowania sprzętu. Źle ustawione siodełko, niewłaściwa wysokość kierownicy albo zbyt długie pozostawanie w jednej pozycji mogą powodować dyskomfort.

Rower stacjonarny rozwiązuje problem pogody

Deszcz, wiatr, mróz i ciemność po pracy nie zachęcają każdego do wyjazdu. W takich dniach rower stacjonarny pozwala zrobić sesję bez analizowania prognozy i bez zastanawiania się, czy kurtka rzeczywiście wytrzyma kolejną ulewę.

Na takim sprzęcie łatwo kontrolować opór oraz czas pracy. Możesz wykonywać dłuższy spokojny trening albo krótkie interwały. Brak skrzyżowań i ruchu ulicznego ułatwia utrzymanie stałej intensywności.

Minusem jest monotonia, szczególnie przy dłuższych sesjach. Muzyka, podcast albo film mogą ją ograniczyć, choć nic nie zmieni faktu, że po sześćdziesięciu minutach ściana przed rowerem nadal znajduje się dokładnie w tym samym miejscu.

Nordic walking może być pełnoprawnym cardio

Marsz z kijkami bywa niesłusznie traktowany wyłącznie jako spokojna rekreacja. Tymczasem przy prawidłowej technice angażuje nie tylko nogi, lecz również ramiona, obręcz barkową i tułów. Tempo można zwiększać, teren zmieniać, a wzniesienia wykorzystać jako naturalny sposób podnoszenia intensywności.

Dla osób, które nie chcą biegać albo szukają aktywności o innym charakterze, nordic walking może być bardzo ciekawym rozwiązaniem. Pozwala długo pracować w umiarkowanym zakresie wysiłku i dobrze pasuje do treningów wykonywanych na świeżym powietrzu.

Nie wystarczy jednak samo trzymanie kijków. Ruch ramion powinien być aktywny, krok energiczny, a kij rzeczywiście uczestniczyć w odepchnięciu. Dopiero wtedy cała aktywność zaczyna znacząco różnić się od zwykłego spaceru.

Zwykły szybki marsz również ma swoje miejsce

Nie każdy potrzebuje kijków. Energiczny spacer może być dobrą formą cardio, szczególnie dla osób rozpoczynających aktywność lub wracających po przerwie. Wystarczy zwiększyć tempo na tyle, aby oddech stał się szybszy, lecz nadal pozostawał pod kontrolą.

Marsz dobrze sprawdza się również jako spokojniejszy dzień między bardziej wymagającymi treningami. Jeśli poprzedniego dnia biegałeś interwały albo wykonałeś mocną sesję nóg, godzina szybkiego spaceru może podtrzymać aktywność bez dokładania podobnego obciążenia.

Możesz zwiększyć trudność bez przechodzenia do biegu. Wybierz trasę z pagórkami, dodaj schody albo zwiększ tempo na wybranych fragmentach.

Pływanie angażuje całe ciało w zupełnie innym środowisku

Woda stawia opór każdemu ruchowi, a jednocześnie zmniejsza obciążenie wynikające z ciężaru ciała. Dzięki temu pływanie może być interesującą formą cardio dla osób szukających odmiany od aktywności wykonywanych na lądzie.

Kraul, styl grzbietowy czy spokojne pływanie rekreacyjne mogą różnić się intensywnością. Wiele zależy od techniki. Osoba pływająca sprawnie wykonuje ruch ekonomiczniej, natomiast początkujący może bardzo szybko się zmęczyć przy stosunkowo niewielkim dystansie.

Jeśli dawno nie byłeś na basenie, zacznij od krótszych odcinków przeplatanych odpoczynkiem. Nie próbuj od razu przepłynąć kilometra bez zatrzymania tylko dlatego, że trzydzieści lat temu robiłeś to na wakacjach. Woda wyjątkowo szybko weryfikuje autobiograficzne wspomnienia sportowe.

Orbitrek łączy ruch nóg i ramion

Orbitrek pozwala wykonywać płynny ruch bez fazy lądowania charakterystycznej dla biegu. Jednocześnie zaangażowanie uchwytów uruchamia pracę górnej części ciała, dzięki czemu wysiłek może być bardziej kompleksowy.

Opór łatwo regulować, więc urządzenie nadaje się zarówno do spokojnych sesji, jak i mocniejszych interwałów. Dla osób ćwiczących w klubie fitness orbitrek jest wygodną alternatywą dla bieżni.

Jego słabszą stroną może być powtarzalność ruchu. Sprzęt prowadzi ciało po określonym torze, więc zakres różnorodności jest mniejszy niż podczas biegu w terenie czy jazdy na rowerze.

Ergometr wioślarski potrafi zaskoczyć intensywnością

Wiosłowanie na ergometrze angażuje nogi, tułów i górną część ciała. Przy poprawnej technice znaczna część siły pochodzi z pracy nóg, a ręce kończą cały ruch. Osoby początkujące często próbują robić odwrotnie, przez co ramiona męczą się znacznie szybciej.

Ergometr może służyć do długiego spokojnego cardio, ale świetnie nadaje się również do interwałów. Kilka mocnych odcinków potrafi szybko podnieść tętno bez konieczności biegania.

Technika ma jednak duże znaczenie. Chaotyczne szarpanie uchwytu nie poprawia jakości treningu. Lepiej najpierw nauczyć się sekwencji: nogi, tułów, ręce, a w drodze powrotnej odwrotna kolejność.

Schody są prostym sposobem na zwiększenie intensywności

Wchodzenie po schodach szybko podnosi tętno i angażuje nogi. Możesz wykorzystać zwykłą klatkę schodową, stadionowe trybuny albo maszynę imitującą schody w klubie fitness.

Ta forma wysiłku jest bardziej wymagająca niż spokojny marsz po płaskim terenie, dlatego początkujący powinien zwiększać czas stopniowo. Kilka minut ciągłego wchodzenia może dać więcej zmęczenia, niż sugeruje pozornie prosta czynność.

Zwróć uwagę również na zejścia. Powtarzalne schodzenie obciąża nogi inaczej niż podejście, więc przy dużej liczbie powtórzeń może okazać się bardziej męczące dla stawów niż sam wysiłek w górę.

Taniec także może być treningiem kondycyjnym

Cardio nie wymaga sportowego stroju, bieżni ani liczenia kilometrów. Energetyczny taniec przez kilkadziesiąt minut również zwiększa pracę serca i oddechu, a przy okazji angażuje koordynację.

Zajęcia taneczne, aerobik czy domowa sesja przy muzyce mogą być bardzo dobrą opcją dla osób, które nudzą się podczas powtarzalnego treningu na maszynach. Intensywność zależy od tempa, rodzaju ruchów oraz długości przerw.

Największą zaletą może być przyjemność. Jeśli czterdzieści minut ruchu mija szybciej dlatego, że skupiasz się na muzyce zamiast na zegarku, regularność staje się łatwiejsza.

Interwały nie są zarezerwowane dla zaawansowanych

Trening interwałowy polega na przeplataniu trudniejszych odcinków spokojniejszymi. Nie oznacza automatycznie sprintów do utraty tchu. Początkujący może wykonać minutę szybszego marszu i dwie minuty spokojniejszego, natomiast bardziej doświadczona osoba zastosuje krótsze, lecz intensywniejsze fragmenty.

Interwały można wykonywać podczas biegania, jazdy na rowerze, marszu, pływania czy pracy na ergometrze. Zasada pozostaje podobna: okres większego wysiłku przeplata się fazą względnego odpoczynku.

Taki trening pozwala zwiększyć intensywność bez utrzymywania wysokiego tempa przez całą sesję. Trzeba jednak pamiętać, że mocne interwały wymagają regeneracji. Codzienne wykonywanie najtrudniejszej wersji nie przyspiesza automatycznie postępów.

Spokojne cardio ma ogromne znaczenie

Media społecznościowe chętnie pokazują treningi, po których uczestnik leży na podłodze z miną człowieka, który właśnie negocjował pokój światowy. Tymczasem duża część sensownego treningu wytrzymałościowego może przebiegać w znacznie spokojniejszym tempie.

Dłuższe jednostki o umiarkowanej intensywności uczą organizm efektywnej pracy przez dłuższy czas. Pozwalają również zwiększać objętość bez tak dużego zmęczenia jak ciągłe mocne sesje.

Jeśli podczas treningu możesz mówić krótkimi zdaniami, oddech jest przyspieszony, lecz kontrolowany, prawdopodobnie pracujesz na umiarkowanym poziomie. Dla wielu osób właśnie takie sesje powinny zajmować dużą część tygodniowej aktywności.

Tętno może pomagać, ale nie musi rządzić treningiem

Zegarki sportowe umożliwiają obserwowanie tętna podczas wysiłku, a aplikacje dzielą intensywność na różne strefy. Dane mogą być przydatne, szczególnie jeśli chcesz kontrolować tempo albo porównywać podobne sesje.

Nie należy jednak traktować każdej liczby jak wyroku. Tętno zmienia się pod wpływem temperatury, zmęczenia, stresu, kofeiny, niewyspania oraz wielu innych czynników. Ten sam bieg może więc wyglądać inaczej w dwóch różnych dniach.

Jeśli nie używasz zegarka, możesz kierować się oddechem i odczuwanym wysiłkiem. To proste narzędzie działa zaskakująco dobrze. Organizm często daje bardzo czytelną informację, tylko nie zawsze chcemy jej słuchać, szczególnie kiedy plan zakładał ambitniejszą prędkość.

Bieganie czy rower? Zależy od celu i upodobań

Bieganie jest proste logistycznie i pozwala szybko osiągnąć wysoką intensywność. Rower sprzyja dłuższym sesjom, a wiele osób odczuwa przy nim mniejsze obciążenie mechaniczne.

Jeśli zależy Ci na poprawie wyniku biegowego, bieganie powinno pozostać częścią planu, ponieważ organizm adaptuje się również do konkretnego rodzaju ruchu. Jeśli natomiast celem jest ogólna kondycja, nie musisz przywiązywać się do jednej aktywności.

Możesz łączyć obie formy. Jeden spokojny bieg, jedna dłuższa jazda i dodatkowy marsz tworzą urozmaicony tydzień. Dzięki temu te same struktury nie otrzymują za każdym razem identycznego obciążenia.

Łączenie kilku form cardio może ograniczyć monotonię

Powtarzanie tego samego treningu przez cały rok bywa psychicznie męczące. Nawet osoby kochające bieganie mogą mieć okres, kiedy kolejna identyczna pętla nie wywołuje już szczególnego entuzjazmu.

Zmiana aktywności pozwala utrzymać ruch bez całkowitego rezygnowania z cardio. Latem możesz częściej jeździć na rowerze, zimą korzystać z basenu albo ergometru, a w weekendy wybierać dłuższy marsz.

Takie podejście rozwija również sprawność w bardziej wszechstronny sposób, ponieważ różne formy ruchu angażują mięśnie w nieco odmiennych proporcjach.

Cardio dobrze współpracuje z treningiem siłowym

Wydolność i siła nie muszą funkcjonować w osobnych światach. Osoba, która ćwiczy siłowo, może korzystać z cardio dla poprawy kondycji, natomiast biegacz czy rowerzysta może wzmacniać mięśnie, aby lepiej radzić sobie z obciążeniem.

Trzeba jednak rozsądnie rozłożyć treningi. Mocne interwały biegowe dzień po ciężkiej sesji nóg mogą dać dużo zmęczenia i niewiele jakości. Lepiej rozdzielić najbardziej wymagające jednostki albo połączyć je w sposób odpowiadający doświadczeniu.

Spokojne cardio zwykle łatwiej wkomponować między treningi siłowe. Marsz, lekka jazda na rowerze albo umiarkowana sesja na orbitreku mogą również służyć jako aktywniejszy dzień pomiędzy cięższymi jednostkami.

Ile razy w tygodniu robić cardio?

Odpowiedź zależy od kondycji, celu oraz pozostałych aktywności. Osoba początkująca może zacząć od dwóch lub trzech sesji tygodniowo, natomiast ktoś bardziej doświadczony często wykonuje ich więcej.

Nie wszystkie treningi powinny mieć tę samą intensywność. Możesz zaplanować dwie spokojniejsze sesje i jedną trudniejszą. Innym wariantem jest dłuższy trening w weekend oraz dwa krótsze w tygodniu.

Najważniejsze, aby tygodniowe obciążenie pozwalało się regenerować. Jeśli każda sesja zaczyna się z uczuciem ciężkich nóg, a forma zamiast rosnąć spada, plan może zawierać zbyt wiele intensywności.

Jak długo powinien trwać trening?

Krótka sesja nie jest automatycznie nieskuteczna, podobnie jak długa nie zawsze oznacza lepszy trening. Czas zależy od intensywności oraz celu.

Początkujący może rozpocząć od dwudziestu lub trzydziestu minut marszu, roweru albo spokojnego biegu. Z czasem można wydłużać wybrane sesje. Trening interwałowy zwykle trwa krócej niż długie cardio w umiarkowanym tempie, ponieważ jego intensywność jest wyższa.

Nie próbuj zwiększać czasu bez końca. Jeśli masz ograniczoną liczbę godzin w tygodniu, poprawę można osiągać również poprzez zmianę intensywności, terenu albo rodzaju aktywności.

Rozgrzewka przydaje się szczególnie przed mocniejszą sesją

Przed spokojnym marszem organizm może wejść w wysiłek stopniowo już podczas pierwszych minut. Przed szybszym biegiem, interwałami albo intensywną jazdą lepiej poświęcić kilka minut na łagodniejsze przygotowanie.

Zacznij od spokojnego ruchu, później stopniowo podnieś tempo. Możesz również wykonać kilka prostych ruchów przygotowujących stawy oraz mięśnie do planowanej aktywności.

Nie rozpoczynaj mocnego sprintu pięć sekund po wyjściu z samochodu. Organizm docenia płynne przejścia znacznie bardziej niż filmowe wejścia w akcję.

Regeneracja jest częścią poprawy kondycji

Cardio daje bodziec, lecz organizm potrzebuje czasu na adaptację. Sen, jedzenie i odpoczynek wpływają na to, czy kolejna sesja przyniesie rozwój, czy tylko dołoży zmęczenie.

Jeśli trenujesz kilka razy w tygodniu, przeplataj poziomy trudności. Po mocnych interwałach kolejnego dnia może pojawić się spokojniejszy ruch albo pełny odpoczynek.

Zmęczenie mięśni jest normalne, lecz narastający ból stawów, ścięgien lub kręgosłupa wymaga uwagi. Nie próbuj zagłuszać każdego sygnału organizmu ambitnym sloganem o przekraczaniu granic.

Cardio a redukcja masy ciała

Wysiłek zwiększa wydatek energetyczny, dlatego może wspierać redukcję masy ciała. Nie oznacza to jednak, że jedna konkretna forma cardio posiada magiczną przewagę.

Bieganie zwykle pozwala osiągnąć wysoki wydatek energetyczny w stosunkowo krótkim czasie, lecz rower można często wykonywać dłużej. Marsz ma niższą intensywność, za to łatwiej powtarzać go częściej. Ostateczny efekt zależy od całkowitej aktywności, odżywiania oraz regularności.

Nie wybieraj treningu wyłącznie według liczby kalorii pokazywanej przez zegarek. To szacunek, nie rachunek fiskalny wystawiony przez metabolizm.

Cardio nie powinno służyć jako kara za jedzenie

Podejście „zjadłem deser, więc muszę go wybiegać” szybko potrafi zamienić aktywność w nieprzyjemny obowiązek. Ruch ma wspierać zdrowie i sprawność, a nie pełnić funkcję księgowości posiłków.

Znacznie lepiej patrzeć na trening jako na sposób rozwijania kondycji, poprawy wydolności i zwiększania codziennej aktywności. Wtedy nawet spokojna sesja ma sens, choć zegarek nie pokaże imponującej liczby.

Jeśli lubisz rower, jeździj. Jeśli najlepiej czujesz się podczas marszu, maszeruj szybciej i dłużej. Jeśli bieganie daje satysfakcję, wykorzystaj je jako główną formę. Regularność zwykle wygrywa z najbardziej teoretycznie efektywnym planem, którego nie masz ochoty realizować.

Początkujący powinien zostawić sobie zapas

Pierwsze tygodnie nie są momentem na sprawdzanie granic. Organizm dopiero przyzwyczaja się do większej liczby bodźców, dlatego zbyt szybkie zwiększanie obciążenia może prowadzić do przeciążeń.

Kończ trening z poczuciem, że mógłbyś wykonać jeszcze trochę pracy. Jeśli po każdej sesji przez pół godziny dochodzisz do siebie na kanapie i rozważasz zmianę hobby na szachy, intensywność może być przesadzona.

Stopniowe zwiększanie czasu oraz tempa daje więcej przestrzeni na adaptację i pozwala utrzymać regularność przez miesiące, nie tylko przez pierwszy entuzjastyczny tydzień.

Osoby bardziej zaawansowane potrzebują zróżnicowania

Po pewnym czasie ten sam spokojny trening przestaje być wystarczającym bodźcem do dalszej poprawy. Wtedy można zwiększyć intensywność, dodać interwały, wydłużyć jedną sesję albo zmienić teren.

Biegacz może wprowadzić podbiegi, rowerzysta mocniejsze odcinki na większym przełożeniu, a osoba maszerująca wybrać trasę z przewyższeniami. Nie trzeba jednak zwiększać wszystkiego jednocześnie.

Dobry plan ma strukturę. Część sesji pozostaje łatwa, kilka jest trudniejszych, a cały tydzień daje możliwość odzyskania sił.

Pogoda również wpływa na intensywność

Trening wykonywany w upale może być odczuwalnie trudniejszy niż identyczna sesja przy umiarkowanej temperaturze. Podobnie silny wiatr potrafi zmienić spokojną jazdę na rowerze w konkretną pracę.

Zimą dochodzą śliska nawierzchnia i cięższe ubranie. Nie próbuj utrzymywać identycznych wyników niezależnie od warunków.

Jeśli pogoda utrudnia ruch na zewnątrz, przenieś część aktywności do pomieszczenia. Orbitrek, rower stacjonarny, ergometr czy basen pozwalają zachować regularność także wtedy, kiedy aura ewidentnie nie czytała Twojego planu treningowego.

Najlepsza forma cardio może zmieniać się razem z Tobą

To, co sprawdzało się pięć lat temu, nie musi być najlepszą opcją dziś. Zmienia się tryb pracy, dostępny czas, kondycja, zainteresowania oraz możliwości organizmu.

Możesz przez kilka lat biegać, później odkryć rower, a następnie dołączyć pływanie albo nordic walking. Nie jest to oznaka braku konsekwencji. Różnorodność może ułatwić utrzymanie ruchu przez długi czas.

Wiedz, że kondycja nie pyta, czy poprawiasz ją na bieżni, rowerze, w basenie czy podczas marszu po lesie. Liczy się regularna praca układu krążenia i mięśni oraz stopniowe dopasowanie obciążenia do rosnących możliwości.

Bieganie, rower czy coś innego? Nie trzeba wybierać jednego zwycięzcy

Jeśli lubisz prostotę i chcesz szybko podnieść intensywność, bieganie może świetnie sprawdzić się jako główna forma cardio. Gdy preferujesz długie sesje i przemieszczanie się na większe odległości, rower daje ogromną swobodę. Pływanie angażuje całe ciało bez kontaktu z podłożem, nordic walking pozwala wykorzystać pracę ramion podczas marszu, a ergometry i orbitreki uniezależniają trening od pogody.

Nie musisz jednak wręczać żadnej z tych aktywności złotego medalu. W planie mogą funkcjonować obok siebie. W poniedziałek krótki bieg, w środę rower, w sobotę dłuższy marsz — taki układ dla wielu osób będzie ciekawszy niż trzy identyczne sesje.

Najlepsze cardio to nie to, które wygląda najbardziej imponująco na ekranie zegarka. To aktywność, którą możesz wykonywać regularnie, rozwijać bez przeciążenia i dopasować do życia. Jeśli po kilku tygodniach ta sama trasa staje się łatwiejsza, schody przestają wywoływać negocjacje z oddechem, a na kolejny trening nie musisz namawiać się przez pół dnia, plan działa dokładnie tak, jak powinien.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *